czwartek, 10 stycznia 2013

Trzeci dzień bieżni

Jezu, jak ja nie cierpię biegania pod dachem. Pokój stoi, ty biegniesz, zazwyczaj wprost na ścianę, na któej w normalnych warunkach powinieneś się roztrzaskać. I tak przez przynajmniej trzy kwadranse. Do tego duszno, a na telewizorach obrazy bez ładu i składu. Dzisiaj na przykład dowiedziałem się, że w Klanie gra Daniel Olbrychski. Ba, więcej! Dowiedziałem się, że nadal kręcą Klan!

Bieżnia ma jednak jeden plus. Przynajmniej z mojego punktu widzenia. Stabilizuje tempo. Zakładam, że mam przebiec dany odcinek w danym tempie - więc ustawiam prędkość i jadę. Nie ma wymówek, nie trzeba pilnować na zegarku czy już ze zmęczenia zwolniłem, czy jeszcze nie... Przez 3 ostatnie dni na bieżni spędziłem 2h 44min, łącznie ponad 25 km koszmaru.

Wyrazy współczucia możecie wpisać w komentarzu...