sobota, 29 czerwca 2013

Mrągowo: odliczanie. Dzień minus jeden.

I zaczęło się. Poprzedni wpis o suplementacji wywołał gorącą dyskusję o wprowadzaniu potencjalnych początkujących w błąd. Cholera, chyba czas wyjaśnić i doprecyzować co oznaczają te 3 litry i wuchta żarcia, bo mam wrażenie, że drodzy dyskutanci pojechali trochę "po bandzie".

Po pierwsze: wszystkie wartości są podane z zapasem. Sporym - jak już w komentarzach starałem się sygnalizować, zakładam że lepiej wziąć za dużo, niż za mało.



Po drugie: cztery bidony wynikają z prostej arytmetyki - z jednego bidonu będziemy popijali izotonik czy Vitargo przed startem, przed wejściem do wody. Wyniesiemy go ze strefy zmian i prawdopodobnie zostawimy gdzieś, być może w pierwszym napotkanym koszu na śmieci. Jeden bidon zostawimy jako awaryjny w strefie zmian. Po to, żeby "pociągnąć z gwinta" podczas "przepaku". Dwa bidony mamy na rowerze. Nie twierdziłem i nie twierdzę że mamy całość wypić. Natomiast twierdzę, że powinniśmy taką ilość ze sobą zabrać. Fakt, trochę się zmarnuje, ale nadal twierdzę, że lepiej pomylić się w tą stronę.

Po trzecie: 2-3 żelki na bieg to nie jest wuchta żarcia - to jest zapas który uczyni nas niezależnymi od bufetu. Taką ilość ja zużywam podczas 10 km bieg, w którym idę "w trupa". I to jest ilość, której nie będę bronił jak niepodległości.

Po czwarte: chętnie uwzględnie wszystkie uwagi i zaktualizuję powyższe checklisty i obliczenia, ale błagam, ustalmy jakąś wspólną wersję wydarzeń, na privie (mail, wiadomość FB), bo na razie czytelnikom robimy wodę z mózgu. W tej chwili dyskusja nie prowadzi do żadnych konstruktywnych wniosków. I obawiam się, że jeśli ktoś faktycznie początkujący trafi na tą dyskusję i startując z planem na 3:30 weźmie jeden bidon 0,75litra i 2 żelki może skończyć w karetce z odwodnienia (bo może nie zdążyć dojechać do  bufetu).

Po piąte: jutro startujemy. Skupmy się na tym :).

Triathlon Projekt na Facebooku: