piątek, 19 lipca 2013

Wtem!

Ani się obejrzałem, a tu nagle za dwa dni startuje Beko Ełk Triathlon. Dla mnie najważniejsza impreza roku 2012, dystans do którego się przygotowywałem jak nigdy wcześniej, a dzisiaj nie robi na mnie żadnego wrażenia. W zeszłym roku chciałem ukończyć ten dystans w czasie 3 godzin. Nie udało się - zabrakło 2 minut. Na ten rok nie stawiam sobie żadnego celu. 2:45 byłoby całkiem miłym wynikiem, ale zobaczymy.


Na pewno będzie lepiej, co było widać w Mrągowie. Tutaj rower będzie minimalnie krótszy, biegu będzie ciut mniej, za to pływania będzie znacznie więcej. Co to znaczy? Pół kilometra biegu to jakieś 2,5 minuty. Rower? przy średniej 30 km/h piątka przekłada się na 10 minut. Z kolei pół kilometra powinienem przepłynąć w czasie poniżej 10 minut (obstawiam 8-9). Czyli teoretycznie 3-4 powinienem się nastawić na czas o 3-4 minuty krótszy niż podczas poprzedniej imprezy. A to oznacza że w zasadzie powinienem atakować dwie godziny i trzydzieści trzy minuty.

W teorii statystyki są po mojej stronie. W tym roku przepracowałem już łącznie 185 godzin na treningach, przebiegłem ponad 900 km, przepłynąłem ponad 55, przejechałem 1600 km. Niby niedużo, ale spójrzmy na cały rok 2012: 501 km biegu, przeszło 2600 na rowerze, a dystans pływania nie przekroczył 32 km.
Czasowo - na dzisiaj mam wykonane przeszło 86% czasu poświęconego na treningi w roku zeszłym.

Więc zobaczymy. Jadę na luzie, będzie co będzie. Oby tylko pogoda dopisała - jeśli nie będziesz na miejscu, to proszę Cię drogi czytelniku: życz mi dużo słońca i uśmiechu :).